Koniec darmowej pracy młodych pod przykrywką praktyk zawodowych
Nie można akceptować sytuacji, w której rozwój zawodowy młodej osoby staje się wygodnym uzasadnieniem dla nieodpłatnej pracy. Praktykant nie powinien zastępować pracownika.
Fałszywe staże i praktyki rzadko zaczynają się od oczywistego nadużycia. Znacznie częściej problem narasta stopniowo. Najpierw młoda osoba ma obserwować pracę organizacji i zdobywać pierwsze doświadczenia. Później zaczyna pomagać przy prostych zadaniach. Następnie otrzymuje własny zakres obowiązków, stały rytm pracy, bieżące polecenia i odpowiedzialność za rezultat swojej pracy. W pewnym momencie praktyka przestaje być etapem nauki, a zaczyna pełnić funkcję nieodpłatnego elementu normalnej działalności pracodawcy. Szczególnie ryzykowne są praktyki, w których edukacyjny charakter relacji pozostaje głównie w dokumentach. Formalnie pojawia się opiekun, plan rozwoju i opis kompetencji, ale rzeczywisty przebieg współpracy pokazuje coś innego: praktykant realizuje bieżące zadania operacyjne, uczy się przy okazji, ale bez realnego nadzoru i regularnej informacji zwrotnej.
Organizacja deklaruje rozwój, lecz w istocie korzysta z pracy, którą w normalnych warunkach powinien wykonać pracownik. Wtedy problemem nie jest sama nieodpłatność, lecz pozorność praktyki. Granica między nauką a pracą bywa płynna, dlatego o ocenie relacji decyduje rola praktykanta w codziennym funkcjonowaniu organizacji. Inaczej wygląda praktyka oparta na opiece, stopniowym wprowadzaniu w zawód i zadaniach dobranych do etapu rozwoju. Inaczej sytuacja, w której młoda osoba przejmuje obowiązki potrzebne...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)